niedziela, 18 października 2015

JUMP!

 
JUMP CITY -to miejsce było na mojej liście miejsc, które chcę odwiedzić :)
 
Pierwszy raz mam już za sobą i po raz kolejny rozbawiłam sama siebie zmierzając się z wyzwaniem dla ciała.
Tak, dla mnie to było sportowe wyzwanie.
 
"JUMPCITY to miejsce, w którym na ponad 140 trampolinach spełniamy marzenia o lataniu" - czytamy na stronie. Oj, tak mogą wyrosnąć tam skrzydła pod warunkiem, że potrafimy zastosować się do wskazówek obecnych tam trenerów.
Ci młodzi, pełni pasji i zamiłowania do sportu ludzie podzielą się z odwiedzającymi JUMP CITY swoją wiedzą, doświadczeniem i niezwykłymi umiejętnościami - chyba są z gumy :) i mają jakiś specjalny układ z trampolinami ;)
 
Całą ofertę dla małych i dużych Ikarów, którzy chcą bezpiecznie wylądować znajdziecie na stronie
 o tutaj --->JUMPCITY
 
Pierwsze wejście na trampolinę! Pierwsza ekscytacja !
Ale hola hola! Zdejmuj skarpety bo się pośliźniejsz, wciągnij mięśnie brzucha,
no i skacz na środku trampoliny, a nie po bokach - słyszę pierwsze wskazówki.
Ojej, nie wychodzi ? :) Jestem zdziwiona ... jak to ? przecież to się wydaje takie proste !

...a może chodzi o właściwy środek ciężkości :D

 
Kolejną atrakcją jest basen z wielkimi szarymi gąbkami łiiiiiiiiiiiiiii !

 
...do którego łatwo wskoczyć, jednak już dużo trudniej z niego wyjść.
Hmmm... zupełnie jak w życiu. Pokusa przyciąga, a później nie chce uwolnić.

Dlatego dobrze jest mieć Przyjaciela, który pomoże Ci, gdy nie masz już siły ;)

Odwiedziny w JUPM CITY zawdzięczam mojej kumpeli Beti, która wraz z mężem Tomkiem obchodzili tam swoje urodzino-imieniny.
 
B i T jeszcze raz wszystkiego najlepszego !
 

wtorek, 13 października 2015

sobota, 26 września 2015

Grzybo(nie)branie

 Sezon grzybowy w pełni - w lasach, zagajnikach, parkach... i na facebooku ;)
 
 Każda pora roku ma swój sezonowy pretekst, który daje nam możliwość
uciec choć na pół dnia za miasto.
Szkoda, że do tego posta nie mogę dodać zapachu iglaków, żywicy i wilgotnego runa.
No, ale w końcu po to jedzie się do lasu ;) 
Odetchnąć pełną piersią i dać odpocząć oczom od codziennego wpatrywania się w monitor.
Podnieść do góry głowę i patrząc na korony drzew, bujać się razem z nimi na wietrze.
Napić się letniej kawy z termosu, gdzieś na pustej ścieżce obserwując zmagania fioletowego żuka...
i przerwać ten błogostan wpadając w pajęczynę :P WZDRYG!

 Fajnie wrócić do domu z imponującym zbiorem :)
Mimo szczerych starań i przedeptania zarośli w których potencjalnie mogą kryć się brązowe kapelusze, rzadko kiedy mogę się pochwalić pełnym koszem.
 Ale, czy po to, tak naprawdę tam jadę ? :)
A Ty ?
 

piątek, 11 września 2015

Nigdy nie jest za późno na pierwsze kroki


Pisałam Wam ostatnio o nowo otwartej szkole tańca Dance Atelier w Sopocie Barbary Materki
i dzisiaj chciałabym dodać coś więcej od siebie - osoby całkowicie w tym temacie zielonej :)

To, że każdy z Nas ( no może z nielicznymi wyjątkami ) jest królem parkietu kiedy wprowadzi do swojego  organizmu kilka procentów - to oczywiste :)
Ale by stać się nim na co dzień trzeba pasji i wiele lat pracy - i to wiedziałam na pewno jeszcze przed lekcjami.
Któż nie oglądał choć raz któregoś z tanecznych programów rozrywkowych ?
Idąc dalej : kto widział choć jeden z filmów o tańczących, ulicznych zespołach ?
Pod lekką warstwą scenariusza, dialogów, i kolorowych ubrań jest właśnie ta  ciężka praca i pasja.

Po kolejnych zajęciach wiem, że na samym początku jednak trzeba zupełnie czegoś innego..
Trzeba odnaleźć w sobie odwagę. Tak , właśnie - odwagę.
Mimo,że nie jest to sport ekstremalny, nie wspinasz się po górach ani nie skaczesz z dużej wysokości ta odwaga pozwala się uwolnić i poczuć radość z tańca.
Nie ważne jak to na początku wygląda, nie ważne, że się mylisz, gubisz i potykasz.
Bo gdy w końcu wykonasz zestawienie tanecznych ruchów płynnie i do rytmu poczujesz wielką satysfakcję i radość.
Piszę to z pełnym przekonaniem - bo dopiero zaczynam ;)

Po drugie: świadomość - świadomość tego,że nie będziesz od razu jak Barbra.
Im szybciej się z tym pogodzisz tym lepiej :) Dopiero zaczynasz , daj sobie czas i daj na luz
To ma być przyjemność - mówię to wszystko także do siebie :)


W grafiku szkoły znajdziecie różne zajęcia. Dla początkujących i dla tych, co się już mniej mylą ;)

Grafik aktualizowany na bieżąco znajdziecie na fanpage szkoły TUTAJ
Dance Atelier w swych postach na fejsie obiecuje, że przenosi w "inny wymiar tańca"
i faktycznie tak jest .
Barbra jest niesamowitą nauczycielką, której serce wybija latynoski rytm i widać to w każdym jej ruchu.
Nawet nagły brak muzyki na lekcji nie wybije jej z rytmu - bo ona go Wam wybije, a muzykę wyśpiewa.
 

Latin Bodymovement - zdecydowanie dla tych co chcą się "rozruszać" !
Poszczególne, izolowane od siebie taneczne ruchy.
Lekcje indywidualne - nie tylko dla Narzeczonych.
To fajny pomysł na wspólnie spędzony razem czas :)
Można popatrzeć sobie w oczy :)
Jazz :) to chyba nauka latania :) Jeszcze nie wiem , startuje 21 września .
Już sie nie mogę doczekać!
Ja już swój karnet mam, a Ty wpadniesz potańczyć ?

wtorek, 1 września 2015

1 września



Z czym kojarzy Wam się szkoła?
Albo inaczej : wspominacie ją dobrze, czy źle?
Jakby zważyć to, co dobrego wyniosło się ze szkoły z tym, co w ów czas spędzało nam sen z powiek , nam i Naszym Rodzicom - to co by przeważyło?
Bo przecież każdy nowy rok szkolny, czy to podstawówki, gimnazjum , liceum cz też studiów, to wielkie wyzwanie.
Wielka ilość nowej wiedzy do przyswojenia, stresu do przetrawienia, słabości do pokonania.
Potężna lekcja życia w stadzie :)

Nowy rok szkolny kojarzy mi się z zaczynaniem wszystkiego z nową - czystą kartą .
Nowy, pachnący jeszcze drukarnią zeszyt z okładką dopasowaną do Naszych upodobań .
Tak ! Już podczas tego wyboru kreujemy swój wizerunek;)
Twarda okładka żeby kartki się nie powyginały vs wygoda lekkości z miękką okładką.
Topowy bohater modnej kreskówki na okładce vs napis " BIOLOGIA " z amebą na awersie.
Różowy słodki zeszyt z puchatym kotkiem vs  skromny granat przemawiający szacunkiem i profesjonalizmem.
A może pokażę swój  indywidualizm i odmienność czy też wtopię się w tłum gdzie jest bezpieczniej ?
Czy też może zeszyty już nam ktoś kupił i decyzję podjął za Nas ? :)

Ten zeszyt to bilet, który ma przenieść właściciela do kolejnego etapu.
Kolejna szansa na to, by zacząć wszystko od nowa, od nowa się zorganizować.
Jakże przydatne w dorosłym życiu - czyż nie ?:)

Z tym zeszytem wiążą się wielkie oczekiwania: będę terminowy, dokładny , nie będę odkładać niczego na potem ...
Wertując czyste jeszcze kartki i wsłuchując się mocno w ich szelest można usłyszeć cichą obietnicę,
że wszystko w tym roku się ułoży, że wszystko się uda.



Drodzy Uczniowie,
życzę Wam udanego roku szkolnego- powodzenia!

 A Wy Absolwenci , prowadzicie jakieś zeszyty/ kalendarze/ notatniki ?

niedziela, 23 sierpnia 2015

czwartek, 20 sierpnia 2015

Puli w szkole tańca Dance Atelier Barbara Materka

Już za kilka dni startuje w Sopocie pomarańczowa ekipa tancerzy pod roztańczonym dowództwem Barbary Materki.
Barbra, Dave, Mekki, Dżasta, Dżoana, Eli oraz Marla mają w planach dzielić się swoją wielką pasją w szkole Dance Atelier.

Sylwetki tancerzy znajdziecie TUTAJ na fanpage Szkoły.
Zajrzyjcie koniecznie !

Barbra już dziś zaprasza Was na imprezę
 w Dance Atelier w Sopocie  przy ul. Kopernika 17, która odbędzie się  w dniu 29 sierpnia (sobota). Team Barbry  przeniesie Was w  INNY WYMIAR TAŃCA.
Oprócz latynoskich sopockich tańców-hulańców do białego rana, szykują moc niespodzianek.
W niedzielę natomiast, odbędzie się dzień otwarty, podczas którego będzie można wziąć udział w darmowych zajęciach i zarazić się pasją do tańca.


Tancerze dołączyli do puliworldu :) więc ich również poznacie w rysunkowej odsłonie:)
Czas na to by Puli dołączyła do ich świata, a to nastąpi już nie długo
- więc o tym następnym razem;)


poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Dysleksja - czyli jak samemu zrobić sobie promocję ;)

Z dystansem do siebie i swoich słabości... łatwo powiedzieć, ale czasem trudniej wykonać.
 Czasem nawet bardziej, niż trudniej ;)
To dlatego, że sami przed sobą nie chcemy się przyznać do własnych ułomności.
Wstydzimy się sami przed sobą i przed innymi, jak nas odbiorą ? co złego o nas pomyślą.
W idealnym świecie tysiąca przefiltrowanych shot-fotek nie ma miejsca na rysy ?
Ależ oczywiście, że jest ! I to tylko od Nas zależy, czy zrobimy dla nich miejsce.
 
Jedną z takich wstydliwych przywar może być dysleksja, która może wpędzić człowieka w zakłopotanie nie tylko w życiu szkolnym, gdy pisanie dyktand i odpowiadanie przy tablicy jest istną zmorą w płonącej pelerynie.
Ta zmora pojawia się również w życiu dorosłym, gdy np. nagle podczas wystąpienia publicznego musisz coś napisać na flipcharcie, czy przeczytać ciąg cyfr i ujęć procentowych. O zgrozo!
Trzymasz markera w dłoni, a ów zmora dyszy Ci na plecy ...
Piszesz maila, sms-a , może post ?
ufff na szczęście wymyślili automatyczny słownik, którym się można poratować.
Ale jak przyjdzie do cyferek to zmora zazipie tak, że sam już nie wiesz
co masz przed oczami żaden słownik nie pomoże.
A co z czytaniem ? Tu też może być zabawnie:)
Sam sobie możesz w sklepie zrobić promocje :D
Dysleksja nie jest chorobą uleczalną, można z nią walczyć tak, by
przeszkadzała w życiu codziennym jak najmniej.
Jednak ta zmora zawsze będzie stała gdzieś nieopodal i zipała czekając tylko, aż złapiesz
za długopis i nie skupiając się zbyt mocno zaczniesz pisać.
Oczywiście występują różne rodzaje, różne nasilenia - różną pelerynę zmora może przybrać.
 
Na koniec, na pocieszenie ( swoje też ) warto zauważyć, że wiele znanych osobistości
o umysłach ścisłych i artystycznych walczyło z dysleksją.
Czyż to nie pocieszające?:)
 
 
 

środa, 12 sierpnia 2015

Nie tylko dla turystów

 
Jarmark Dominikański - właśnie trwa!
 
Stoiska handlarzy uginają się pod ciężarem towaru różnego pochodzenia.
Jarmark jest jedną z licznych atrakcji dla turystów w okresie letnim.
Jest też ciekawym wydarzeniem dla mieszkańców Gdańska.
Ciekawym, bo mimo, że powtarzalnym co roku o tej samej porze potrafi chwycić za serce, przyciągnąć wzrok i uwagę.
 
Nawet jeśli najpierw powiesz  : " nieeeee.... za duszno, za gorąco, za dużo ludzi... a po co ? tylko wydam pieniądze, co roku to samo ..." itp.
 
Fakt : jest duszno, jest gorąco i na pewno będzie dużo ludzi, może nawet ktoś nas trącić ramieniem i obskubiesz obcasy na "kocich łbach" wędrując bocznymi uliczkami. Ale!
Ale dotkniesz tradycji która liczy już 755 lat :)
Mimo, że czasy się zmieniają, ludzie się zmieniają, towar się zmienia - to od Motławy wieje wciąż ten sam wiatr. Wiatr wolnego miasta Gdańska, który jest domem wolnego słowa, artystów, rzemieślników i jest otwarty na Gości o podobnych zamiłowaniach.
 Oraz blogerów :)
 
Mi Jarmark kojarzy się głownie z rękodziełem, bursztynem, malarstwem  i ...
...jedzeniem :)...

...energią sprzedawców...

ogromną ilością różności ! :)
 
Kupiliście już coś ?

wtorek, 4 sierpnia 2015

...


Są takie miejsca na ziemi, gdzie nieświadomy wędrowiec może przepaść bez wieści...
zwodzony różnymi pokusami.
Droga kręta tam prowadzi, a zanim do środka dotrze chłód podziemi go garnie,
 idąc z góry silny wiatr wychłosta policzki.
Uciechy różne go tam czekają za jedyne cztery cyfry pinu tylko jemu znanego.
Strzeż się wędrowcze, bo czas tam płynie inaczej.
W inny wymiar wejdziesz, gdy drzwi same się rozstąpią .
Nagle bez ruchu się poruszysz i wzrokiem wszystkiego ogarnąć nie zdołasz.
Kto się skusił ten wie ...
 Przy okazji jak już jesteśmy przy temacie centrum handlowego przedstawiam
Wam przypadek Magdy, która opowiedziała mi swoją historyjkę :)
Chyba każdy miał chociaż raz zagwostkę w toalecie centrum handlowego jak odkręcić kran:)
 





niedziela, 12 lipca 2015

Akwarele - drugie podejście



Akwarele -  za czasów chodzenia na lekcje plastyki nie przepadałam za tymi farbami.
Wówczas: za jasne - moim zdaniem kolory, rozmaczający się i wałkujący papier pod wpływem wody...
W efekcie powykrzywiana kartka i mdły efekt.

Widocznie musiałam do nich dojrzeć i natrafić na odpowiednią inspirację.
Kiedy natrafiłam na prace australijskiej ilustratorki mody - Kerrie Hess - zakochałam się w jej pracach.
Oczywiście nie mogę się równać z jej lekkimi i subtelnymi pracami, natomiast postanowiłam spróbować, aby przekonać się czy mogę zmienić swoje podejście do akwareli.






Odkryłam źródło mojego niezadowolenia z dzieciństwa, a był nim nieodpowiedni papier.
Zwykła kartka nie nada się do pochłonięcia dużej ilości wody, której używa się podczas malowania akwarelami. Odpowiedni papier do akwareli przegonił zmorę z przeszłości.

Na wszystko widocznie musi przyjść odpowiedni czas...

Teraz: akwarele są dla mnie nowym artystycznym wyzwaniem.
Można przedstawić nimi delikatność, obraz jak ze snu.
Subtelność, która od razu skojarzyła mi się z kwiatami.

A jeśli kwiaty to tylko od Marleny z Bukieciarni Różanej , której chcę serdecznie podziękować za fachową pomoc podczas przygotowań w pewnym ważnym dla mnie dniu.
Marlena to artystyczna i wszechstronnie uzdolniona dusza, która swoją pasję odnalazła w kwiatach po to, by dzielić się nią z innymi. Różana delikatność i taneczny temperament w pakiecie :)

Gorąco polecam ! :)



sobota, 11 lipca 2015

Na zakupach

Robicie zakupy przez internet ? Ja czasem tak :)

Kupić czy nie kupić ? Czy cena jest faktycznie niższa niż w tradycyjnym sklepie ?
Czy zapłacę za przesyłkę, a jeśli tak czy nadal się opłaca ?
Czy kupowany ciuch będzie taki oszałamiający w rzeczywistości jak na pięknej modelce ?
Korzystanie wówczas z opinii blogerów jest bardzo przydatne i ja akurat chętnie zaglądam na ulubione blogi modowe.

 
 
Częściej niż same zakupy występują podchody do zakupów
Oglądane rzeczy : cala galeria
Wybrana : 1-2 rzeczy
Rozmiary brane pod uwagę : dwa
Wejście w koszyk : 5 razy
Wyjście z koszyka : 5 razy :) bo chyba jednak mi to nie potrzebne...
Może jednak ? No dobraaa, a co tam ! :) 
 To ponowne wejście w koszyk i jeszcze raz wyjście dla pewności - ponowne sprawdzenie tabeli rozmiarów .
Może sprawdzę jeszcze rabaty, przeceny i nowości ?
I tak przez godzinę :D
Nareszcie po wielu dylematach pełen koszyk zdecydowanych wyborów ląduje w kasie.
Płatność to już rakieta odrzutowa w porównaniu do wcześniejszych czynności ;)
 
To co ? Kupić ?

 
Czy nie kupić ?